Archive for Maj, 2012

Odkupieńcza rola bólu

Chociaż depresja może czasami być bolesna, to jednak ma okre­ślony cel. Wielu terapeutów obecnie zwraca uwagę na fakt, że jest ona adaptacyjna, tzn. może nieść ze sobą pewne dobro.

Zwykłe pozbycie się symptomów niepokoju lub jakichś innych nie­przyjemnych lub bolesnych objawów nie spowoduje długofalowej ulgi, powrotu do zdrowia, rozwoju i dobrego samopoczucia. Życie samo w sobie jest wystarczająco trudne. Perspektywa odkupienia pomoże ci nauczyć się, jak traktować niełatwe okoliczności z wdziękiem i w spo­sób efektywny, aby nie zniszczyły ci życia i relacji. Chwile depresji mogą pomóc czerpać naukę i zmieniać się w pozytywny sposób. Mogą również nauczyć cię empatii i troski o innych. Doświadczając bólu, możesz stać się osobą wewnętrznie bogatszą dojrzalszą i szlachetniej­szą. Największym pożytkiem będzie pogłębienie się twojej intymności w relacji z Bogiem oraz z ludźmi, którzy cię otaczają.

 

Gdzie w tym wszystkim jest Bóg?

Bóg umieścił w nas zdolność przeżywania depresji. Podobnie jak ból, który jest ważny dla przetrwania ciała, gdyż sygnalizuje uszczer­bek na zdrowiu lub chorobę, tak również depresja oznajmia nam, że coś jest nie w porządku w sferze fizycznej, emocjonalnej lub umysłowej. Ktoś powiedział, iż stanowi ona „krzyk duszy, że czegoś jej brak”.

Choć silna depresja – w dużej mierze spowodowana jakimiś biolo­gicznymi nieprawidłowościami – stanowi całkowitą tajemnicę dla oso­by nią dotkniętej, jej łagodne odmiany mogą mieć pewien cel. Pomyśl, na przykład, o depresji reaktywnej, która jest odpowiedzią na nieszczę­ście. Zostaliśmy zaprojektowani przez Boga, by reagować na stratę przy pomocy żalu. Jest to nasz sposób żegnania się z tym, co zostało nam odebrane.

Światło znajduje się przy końcu tunelu

Bez względu na przyczynę konkretnych przypadków, zarówno ba­dania, jak i kliniczny materiał dowodowy wykazują że depresję da się wyleczyć. Niestety, zbyt wiele przygnębionych kobiet cierpi niepo­trzebnie, nie uświadamiając sobie, że można im pomóc.

Depresja, zwłaszcza u kobiet, naznaczona została licznymi nieporo­zumieniami oraz pewnego rodzaju piętnem. Przygnębione kobiety czu­ją że powinny się wstydzić własnej słabości, a wiele z nich rozczaro­wało się specjalistyczną pomocą do tego stopnia, że całkowicie unikają leczenia. Kościół również nie zawsze pomaga, potęgując w niektórych przypadkach poczucie winy lub sprzeciwiając się doradztwu i przyjmo­waniu antydepresyjnych leków. Daje odczuć wielu osobom, że w jakiś sposób zawiodły Boga.

Jakby to nie wystarczyło, depresja jest często źle diagnozowana. Wiele jej symptomów, takich jak zmęczenie, bezsenność lub utrata wagi, do złudzenia przypomina inne schorzenia. Może to utrudniać właściwą diagnozę, a jeśli nie jest właściwie postawiona, kobiety odchodzą sfru­strowane, zastanawiając się, co tak naprawdę się z nimi dzieje.

W rezultacie wiele z nich nawet nie wie, iż cierpi na depresję. Może się to skończyć tym, że zaczną leczyć takie symptomy, jak bezsenność, migrenę, bóle, niepokój, wyczerpanie lub objawy związane ze stresem. Często otrzymują bezużyteczne leki lub zaczynają „kurować się” same przy pomocy alkoholu, narkotyków, seksu i takich czy innych relacji. Agencja Badań i Polityki Zdrowotnej (AHCPR) donosi, że jedynie 30- 50 procent kobiet z poważnymi zaburzeniami depresyjnymi otrzymuje właściwą diagnozę od lekarzy. Pozostałe kobiety nawet nie szukają po­mocy ani odpowiedniego leczenia w nadziei, że im po prostu przejdzie, niepotrzebnie narażając się na trudności i ból ostrych objawów.